bractwo kurkowe baner nowy

youtube-link

kalendarz imprez 2018

Dzisiaj
Wszystkie
1811
33111574

Kraków. W tym roku bracia kurkowi nie kwestowali

W tym roku bracia kurkowi nie kwestowali na ratowanie zabytkowych grobów na cmentarzu Rakowicki i Podgórskim. Odwiedzili tylko groby zasłużonych dla Bractwa Kurkowego osób spoczywających na krakowskich cmentarzach. Jakie były powody tej decyzji wyjaśnia przytoczony niżej artykuł z Dziennika Polskiego z 3 listopada br.


Kwesta, której nie było. Niesmak, który pozostał

Tradycja. Tysiące osób modliły się nad grobami bliskich na krakowskich cmentarzach. Zamieszanie z nadmiarem organizacji zbierających pieniądze nie przeszło jednak bez echa


Jedni zbierali datki na ekshumację, identyfikację i godny pochówek żołnierzy wyklętych. Inni - za pieniądze, które otrzymali - planują zorganizować konferencje i spotkania poświęcone... żołnierzom wyklętym. A między nimi byli jeszcze m.in. harcerze i ci, którzy chcą ratować polskie mogiły we Lwowie.

Przy cmentarzu Rakowickim panował wczoraj „kwestowy chaos”.

Najbardziej jednak rzucało się w oczy to, że po raz pierwszy od 35 lat zabrakło Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa i wspierających tę organizację znanych osób.

- Nie zmieniliśmy decyzji. Nie zorganizowaliśmy kwesty na odnowę zabytkowych mogił na cmentarzach Rakowickim i Podgórskim - przyznaje Krzysztof Jakubowski z OKRK, którego członkowie podtrzymali swój protest przeciwko nowym przepisom o zbiórkach publicznych i związanemu z nimi bałaganowi.

Jak pisaliśmy, wszystko przez to, że zmieniona została ustawa o zbiórkach publicznych. Wcześniej gmina wydawała zgodę na prowadzenie cmentarnych kwest, ale zwykle tylko kilku organizacjom. Teraz wypełnione formularze internetowe zatwierdza niemal bez ograniczeń resort spraw wewnętrznych. W efekcie w tym roku prawo kwestowania na cmentarzu Rakowickim otrzymało aż dziewięć organizacji. I zrobił się chaos.

Chodząc alejkami tej najbardziej znanej krakowskiej nekropolii, co chwilę można było wczoraj usłyszeć rozmowy mieszkańców o braku dobrze znanej im kwesty.

- Szkoda, bo można było spotkać znane osoby, a jednocześnie pomóc w ratowaniu naszych krakowskich cmentarzy - mówi Krzysztof Jamróz, krakowianin, który podkreśla, że zawsze 1 listopada pojawia się na cmentarzu Rakowickim.

Żalu z powodu braku akcji OKRK nie ukrywali nawet kwestarze z innych organizacji. - Również uważam, że w tym wyjątkowym dniu kwesty powinny być prowadzone tylko na rzecz cmentarzy - mówi Mieczysław Czytajło pracujący na co dzień w Młodzieżowym Domu Kultury przy ul. Lotniczej w Krakowie, który wspierał zbiórkę pieniędzy, za które odnawiane mają być polskie mogiły we Lwowie.

- Rozumiem wzburzenie OKRK całą sytuacją, bo mamy podobne cele. W ubiegłych latach staliśmy tu obok siebie choćby z panią Anną Dymną. Postanowiliśmy nie odwoływać swojej zbiórki, by nie oddawać pola organizacjom niezwiązanym z ratowaniem nekropolii. Niemniej przez to całe zamieszanie niektórzy spoglądają na nas tak, jakbyśmy byli naciągaczami - mówi Mieczysław Czytajło.

Zdenerwowania nie kryje też Anna Dymna. - Nie kwestowałam, bo nie było kwesty, w której od lat uczestniczyłam. Nie chcę tego komentować. Odwiedziłam groby bliskich, wrzuciłam pieniądze do puszki, do której uznałam za słuszne i tyle - mówiła wczoraj w rozmowie z nami.

Niezależnie od zamieszania z kwestami ci, którzy odwiedzili wczoraj cmentarz Rakowicki, oddawali się zadumie nie tylko nad grobami najbliższych, ale też osób znanych i zasłużonych. Wiele zniczy pojawiło się m.in. na grobie Marka Grechuty.
Arkadiusz Maciejowski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.