
Dyskusja o historii bractw kurkowych
Drogi Bracie Marianie.
Z ciekawością śledzę Waszą dyskusję o bractwach kurkowych.
W złączniku przesyłam Ci mój głos w dyskusji.
Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego "Lanego Poniedziałku"
Chyba, że na śnieżki, bo u nas tyle śniegu, że całą zimę tyle nie było.
Pozdrawiam
Bogusław Socha
KBS w Żorach
Drogi Bracie Marianie i Drogi Bracie Kazimierzu.
Z ciekawością śledzę Waszą dyskusję na temat najnowszej historii bractw kurkowych. Chcąc włączyć się do niej na początek stawiam następujące tezy: Żadne bractwo kurkowe w Polsce nie jest następcą i kontynuatorem działalności przedwojennego bractwa kurkowego w sensie administracyjnoprawnym. Każde obecne bractwo kurkowe powstało na gruncie innego prawa niż bractwa przedwojenne i stanowi inną osobę prawną niż przedwojenne bractwa kurkowe. W konsekwencji brak jest prawnych podstaw do odzyskania przedwojennych majątków poszczególnych bractwa kurkowych.
Uzasadnienie.
Przedwojenne bractwa kurkowe w polskim porządku prawnym, jako stowarzyszenia zarejestrowane, działały w oparciu o Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1932 r. – Prawo o stowarzyszeniach. Po okresie II Wojny Światowej wszystkie bractwa kurkowe, jako stowarzyszenia (inne stowarzyszenia pewnie również), na podstawie art. 26 owego rozporządzenia, zostały postawione w stan likwidacji przez tzw. „władzę rejestracyjną”. I, moim zdaniem, nie należy się w tym doszukiwać jakiejś specjalnie represyjnej polityki ówczesnych władz.
Zgodnie z obowiązującym, również po wojnie, przedwojennym prawie o stowarzyszeniach i wspomnianym powyżej art. 26. tego rozporządzenia, stowarzyszenie podlegało likwidacji jeżeli: 1) liczba członków spadła poniżej 10, 2) stowarzyszenia nie posiadało przewidzianego statutowo zarządu i nie było warunków do jego wyłonienia, względnie nie wyłoniono go w ciągu najmniej rocznego okresu czasu, 3) organ ten nie był odnawiany najmniej w ciągu 3 okresów przewidzianego statutowo czasu jego urzędowania, 4) zaszły inne okoliczności, świadczące, że stowarzyszenie faktycznie istnieć przestało.
Biorąc powyższe pod uwagę, moim zdaniem, żadne bractwo kurkowe w powojennej Polsce, po zawierusze wojennej, nie było w stanie sprostać wymaganiom wspomnianego art. 26 prawa o stowarzyszeniach, aby uniknąć urzędowej likwidacji przez tzw. „władzę rejestracyjną”. Z tego też względu, wszystkie bractwa kurkowe w Polsce, decyzjami wojewódzkich rad narodowych na początku lat pięćdziesiątych XX wieku zostały postawione w stan likwidacji, a ich majątki, na podstawie art. 27 wspomnianego prawa o stowarzyszeniach, zostały przekazane najczęściej na rzecz Skarbu Państwa.
Jedyną możliwością uchronienia się przed powyższym scenariuszem, po decyzji WRN o likwidacji bractwa, było wówczas wystąpienie przedwojennych braci kurkowych w liczbie co najmniej 10., występujących jako osoby fizyczne, o uchylenie decyzji WRN o likwidacji stowarzyszenia – bractwa kurkowego, wykazując ciągłość istnienia bractwa kurkowego. Następnie, po wyborze nowych władz bractwa, reprezentując już osobę prawną, wystąpienie o uchylenie decyzji o likwidacji majątku bractwa i przekazaniu go na rzecz Skarbu Państwo. W ten sposób można było odzyskać majątek przedwojennych bractw kurkowych. Można było.
W świetle powyższego, moim zdaniem, wszystkie bractwa kurkowe w Polsce, działające na podstawie ustawy z dnia 17 kwietnia 1989 r. – Prawo o stowarzyszeniach, są odrębnymi podmiotami prawnymi niż bractwa przedwojenne. I z racji kontynuacji tradycji i historii brackiej nie ma podstaw do prawnego odzyskania majątków przedwojennych naszych bractw.
Pewnie za chwilę Brat Marian Satała mi się obruszy i powie, że w Krakowie było inaczej. Faktycznie, casus Towarzystwa Strzeleckiego Bractwa Kurkowego w Krakowie jest nieco inny. Nie znam szczegółowo historii Bractwa w Krakowie, Ale, Bracie Marianie, jak wynika z Twojej odpowiedzi do Brata Kazimierza Krawiarza, to Wasze Bractwo, tak jak każde inne zostało zlikwidowane w 1951 r., a majątek Bractwa został przekazany do Muzeum Historycznego m. Krakowa oraz do Państwowego Archiwum Wojewódzkiego. A więc nihil novi. Ciekawy tylko jestem w jaki sposób Wam się udało zarejestrować w 1957 roku stowarzyszenie (bractwo kurkowe) – chodzi mi o podstawy prawne. I czy w chwili obecnej jesteście właścicielami Celestatu i Parku Strzeleckiego, czy tylko użytkownikiem ?
Jak to było w Żorach ?
Sytuacja Bractwa Kurkowego w Żorach nie różniła się niczym od przedstawionego powyżej scenariusza likwidacji przedwojennych bractw kurkowych i ich majątków. Przed wojną Żorskie Bractwo Kurkowe posiadało swój Park Strzelecki, z budynkiem mieszkalnym i przepiękną drewnianą strzelnicą. Posiadłości brackie były tradycyjnym miejscem festynów miejskich i bardzo ważnym miejscem życia społeczności lokalnej. Po wojnie, jak wszystkie bractwa, decyzją WRN z 1951 r. Żorskie Bractwo zostało postawione w stan likwidacji. Następnie decyzją z dnia 14.12.1951 r. WRN zdecydowała o przekazaniu majątku Bractwa na rzecz Skarbu Państwa we władanie Miasta Żory. Aktem notarialnym z dnia 30.10.1952 r. (Rep.A 586/1952) majątek Bractwa został przekazany we władanie Miasta Żory. Nasze Bractwo, jako likwidator, reprezentował Pan Adam Synoradzki, nasz przedwojenny, szanowany brat kurkowy (ale musiało mu być przykro).
W chwili obecnej, na terenie naszej przedwojennej własności, po kilkukrotnych wtórnych podziałach geodezyjnych, istnieją zabudowania domów jednorodzinnych oraz pozostał fragment parku. Obecnie park ten nazywa się „Park Kleszczówka”, ale starsi mieszkańcy Żor i tak nazywają go Parkiem Strzeleckim. Co ciekawe pozostał również fragment przedwojennego brackiego budynku mieszkalnego, z charakterystycznym i niespotykanym na tym terenie „murem pruskim”.
Kilka zdań do Brata Kazimierza.
Bracie Kazimierzu.
Pomimo mojego powyższego wywodu, że nie jesteśmy tymi samymi bractwami kurkowymi jak przed wojną (w sensie prawnym), to i tak najważniejsze jest to, że czujemy się i chcemy się czuć następcami wielowiekowej tradycji bractw kurkowych (nieważne co o tym prawo stanowi). Z wielkim podziwem patrzę na Twoje działania zmierzające do reaktywacji idei brackiej w Wielkopolsce na przełomie lat 80. I 90. XX wieku. U nas na Śląsku ta iskierka rozpaliła się na dobre na początku lat 90. XX wieku, głównie dzięki braciom z Bytomia, Rudy Śląskiej i Pszczyny. Bracia z Żor szybko do tego się przyłączyli.
Kilka zdań do Brata Mariana.
Bracie Marianie.
Oprócz dyskusji o najnowszej historii bractw kurkowych wywołaj też temat najstarszej historii bractw kurkowych.
Byłem w Krakowie na obchodach 700-lecia miasta Krakowa, i, jak to przekazywaliście , 700-lecia Bractwa Krakowskiego. Spędziłem tam przepiękne cztery dni.
Ale tak sobie myślę (może trochę z zazdrości), że skoro Żory były lokowane w 1274 roku, już w XIV wieku były otoczone w całości murami obronnymi, istniało w Żorach szereg cechów rzemieślniczych (sukiennicy, rzeźnicy, piekarze, piwowarzy i ci co wozili sól z Wieliczki), to w Żorach musiało istnieć coś na wzór bractwa kurkowego. Historię naszego Bractwa datujemy od edyktu Komory Wrocławskiej z 1776 r. (bo jest na to dokument), ale wydaje mi się, że bractwo w Żorach musiało istnieć wcześniej.
I to by było na tyle.
W ten czas Wielkanocny przesyłam Wam drodzy Bracie życzenia spokoju, zdrowia, udanych spełnionych marzeń i wytrwałości w tej naszej brackiej „szajbie”.
Bogusław Socha
Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Żorach
P.S.
W dniach 10-12 maja br. nasze Bractwo obchodzi XX-lecie reaktywacji. Serdecznie zapraszamy, będzie się działo dużo „fajnych” rzeczy. Tym bardziej, że jest to połączone z przeglądem artylerii brackiej ZKBS RP. Organizujemy dwudniowy festyn miejski, gdzie pokażemy szerokiej społeczności, co to są bractwa kurkowe. Data nie jest przypadkowa, bowiem 11 maja obchodzimy w Żorach Święto Ogniowe, unikalne na skalę europejską święto, mające już ponad 310 – letnią tradycję.

