
Kraków. Pogrzeb siostry ks. infułata Jerzego Bryły
Król kurkowy Jan Dziura-Bartkiewicz z marszałkami Markiem Zuskim i Jarosławem Marchwickim (marszałek ojciec Leon Pokorski [OFM] był przy ołtarzu wśród koncelebransów) ucxzstniczyli w mszy świętej żałobnej oraz w pogrzebie Marii Derda-Bożek, siostry naszego kapelana ks. inf. Jerzego Bryły. Pogrzeb odbył sie w poniedziałek 26 października na cmentarzu na Salwatorze.
Mszy świętej przewodniczył ojciec bp. Damian Muskus, który na początku odczytał osobisty list metropolity krakowskiego ks. kardynała Stanisława Dziwisza adresowany do ks. inf. Jerzego Bryły, rodziny zmarłej i wszystkich uczestników uroczystości, wyrażający otuchę w tych trudnych chwilach i zapewnienie o modlitwie w intencji zmarłej.
Z okolicznościową recytacją wystąpił Tadeusz Szybowski deklamując wiersz Juliusza Słowackiego pt. Mój testament.
Bractwo kurkowe w kontuszach reprezentowali ponadto: Jacek Czepczyk, Stanisław Dyrda, Jerzy Turbasa, Józef Durbas, Janusz Wójcik, Andrzej Czekaj, Krystian Grzybek i Reginald Sas-Jaworski. W ubraniach klubowych przyszli starszy bractwa Henryk Kuśnierz oraz prof. Czesław Dźwigaj, Krzysztof Janarek, Rafał Wolfram i Marian Satała.
Król z marszałkami na grobie zmarłej złożyli wiązankę kwiatów.
Oto Mój testament autorstwa Juliusza Słowackiego
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.
Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; -
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.
Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...
Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny- przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.
Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...
Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biédę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg uwolni od męki - nie przyjdę...
Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...
Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.
Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionéj łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?
Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.

