
Poznań. Zmarł prezes honorowy Andrzej Gładysz
Zmarł Andrzej Gładysz, prezes honorowy Poznańskiego Bractwa Kurkowego, długoletni prezes Sadu Rejonowego w Poznaniu. Jak informuje prezes Poznańskiego Bractwa Kurkowego Przemysław Wojciechowski pogrzeb Andrzeja Gładysza odbędzie się 8 wrzesnia o godz 14.30 na cmentarzu Junikowo. Msza świeta o godz. 12. 30 w kościele św. Michała, ul. Stolarska koło szpitala wojskowego.
xxx
Oto fragment z zeszytu 3 "Prawnicy" Kroniki miasta Poznania autorstwa Katarzyny Kolskiej dotyczący Andrzeja Gładysza:
Od kilkunastu lat udziela się także w Bractwie Kurkowym - do dziś jest jego honorowym prezesem. A trafił tam za namową swego młodszego kolegi z sądu Przemysława Wojciechowskiego, który wpadł na pomysł, by przywrócić tradycje istniejącego w Poznaniu od 1253 roku Bractwa Kurkowego - najstarszego i najprężniej działającego w Polsce. Przed wiekami, gdy bractwo powstawało, należeli do niego przede wszystkim rzemieślnicy, skupieni w cechach. Każdy cech był odpowiedzialny za obronę wyznaczonego fragmentu murów miejskich, dlatego członkowie Bractwa doskonalili umiejętności strzeleckie - początkowo z łuków i kusz, później z broni. W Poznaniu na przestrzeni wieków Bractwo miało swoje strzelnice najpierw na Sołaczu, a po odzyskaniu niepodległości wybudowano nową, w pełni zautomatyzowaną strzelnicę na Szelągu (jedną z najnowocześniejszych w Polsce). Po wojnie władze państwowe przystąpiły do likwidacji bractw i zakazały jej członkom posiadania broni palnej. Bractwa upadły. Aż do początku lat 90. - Pierwsza myśl była taka, by odszukać któregoś z żyjących członków bractwa i reaktywować działalność. To się jednak nie udało - wspomina Gładysz. Dlatego wspólnie z Przemysławem Wojciechowskim opracowali statut i w 1993 roku w sądzie zarejestrowali nową organizację, która w tej chwili ma kilkudziesięciu członków. - Spotykamy się przy różnych okazjach na organizowanych przez Bractwo zawodach strzeleckich. Szczególnie uroczyście obchodzimy rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego - mówi Gładysz. Dopóki zdrowie mu na to pozwalało aktywne uczestniczył we wszystkich zawodach. Choroba sprawiła, że dziś już nie chwyta za broń, ale zawsze jest obecny przy wręczaniu medali, dyplomów i na towarzyskich biesiadach organizowanych po turniejach. I nadal jest honorowym prezesem Bractwa.

